Przemyślenia

Zabawa w Cyberpunka

Joanna Snopek ·

Zabawa w Cyberpunka

Najpierw chciałam obciąć się gdzieś u barbera. Adam się śmiał, że chcę kogoś straumatyzować, a potem stwierdził, że powinnam zrobić to sama. Po prostu do lustra w łazience. A on pomoże mi dokończyć. 

I teraz oboje mamy taką samą fryzurę. 

“Skoro ja się muszę na siebie patrzeć, to i wy przeżyjecie” – odpowiadam każdemu, kto “po przyjacielsku” sugeruje mi chustkę lub czapkę. 

„Ty chyba nie będziesz chodzić w tych obrzydliwych turbanach” – powiedział z kolei Adam, jak wychodziliśmy ostatnio ze szpitala. „Wolałabym założyć na głowę kondom” – stwierdziłam wtedy. 

A tak na serio – mam spoko kształt czaszki. Pewnie za kilka dni, po drugiej chemii, napompowana tymi wszystkimi specyfikami, stwierdzę, że wyglądam jak kupa gówna. Ale dzisiaj, bez opuchlizny od sterydów – po prostu rozpierdalam system.  

Moja zabawa w Cyberpunka

Z jakiegoś powodu, łysa baba jest bardziej łysa, niż łysy chłop. A z drugiej strony – gapią się na mnie głównie dzieci i stare baby, więc w czym problem? Akurat te dwie grupy generalnie dziwią się światu (choć z różnych powodów). 

Mamy wyjątkowo zimny maj, a ja mam w szafie szeroki asortyment skórzanych płaszczy i kurtek. Do łysej czaszki i ciemnych okularów – to zestaw, który naprawdę daje radę. 

Zresztą, kurde… Ja muszę teraz szukać radości w najmniejszych rzeczach. Więc jeśli widzę ją w straszeniu ludzi tym, że nie ubieram czapki – to będę z tego, do cholery, korzystać. Pocałujcie mnie w dupę. 

Zanim więc stwierdzę, że wyglądam jak ludzka glizda, bo moja gęba nabierze wody i znowu zacznie przypominać księżyc – będę wychodzić z domu tak, jak chcę i wyobrażać sobie, że gram w Cyberpunka. 

A potem? Potem to chyba torba na łeb. Ale nie dlatego, że wy czujecie dyskomfort, patrząc na mnie. Jeśli założę coś na głowę, to nie dla was – tylko albo przez to, że będzie mi zimno, albo dlatego, że to ja nie będę się mogła na siebie patrzeć. 

Samopoczucie przed drugą chemią 

Generalnie jestem… Zniechęcona. To chyba najlepsze słowo. Zniechęcona do wszystkiego. 

Niby w tym tygodniu mam fizycznie dużo więcej energii, a jednak cały nastrój leży. 

Nie będzie więc anegdotek i tańczących metafor. 

Ogolenie głowy, co ważne, w ogóle nie miało na to wpływu. Trochę mi się oczy zaszkliły, jak zobaczyłam moje włosy spadające w dół. Ale potem dokładnie obejrzałam się w lustrze i machnęłam na to ręką. 

Miałam już w życiu różne fryzury, do połowy ogolony łeb także. Na cały bym się jednak chyba nie zdecydowała. A już na pewno nie teraz, skoro moje włosy jeszcze miesiąc temu sięgały łopatek. 

Więc… Średnio śpię, średnio jem. Nie chce mi się czytać i słuchać muzyki, a w głowie mam zdecydowanie za dużo myśli. A do tego chyba trochę się boję. Po pierwszej chemii miałam wrażenie, że 8 dni spędziłam w piekle. 

Ciekawe, jak będzie tym razem.

Podobne wpisy